Szukaj na tym blogu

wtorek, 13 listopada 2018

Ekspresowe ciasto czekoladowe

Gdy mam ochotę na coś słodkiego to ten przepis jest idealny. Ponieważ ciasto przewidziane jest na duża blachę, więc nawet gdy zgraja dzieciaków wciągnie połowę ciasta, to zawsze zostanie kawałek słodkiego co nie co do kawy.

Musimy przygotować:

4 szklanki mąki,
1,5 szklanki cukru,
2 szklanki mleka,
1/2 szklanki oleju ( ja używam kujawski)
2 jajka,
2 łyżki kakao
2 łyżeczki sody oczyszczonej,
1 słoik dżemu np. pomarańczowego
1 sporą miskę
Piekarnik nagrzewamy do 150 stopni z termoobiegiem lub 180 bez termoobiegu, blaszkę smarujemy margaryną i wysypujemy bułką tartą (mąką etc.) lub wykładamy papierem. 
I tu następuje to co pozwala nazwać to ciasto ekspresowym:
Wszystkie składniki wrzucamy do jednej miski, miksujemy na najwyższych obrotach około 5 minut , przelewamy na blaszkę i po około 50 minutach pieczenia zasiadamy do uczty. 
TAK, TAK - jem ciasto gorące, może nie jest to zdrowe, ale później istnieje ryzyko, że się nawet na okruszki nie załapię :).


poniedziałek, 5 listopada 2018

Słoiczki na przyprawy

Moja szuflada przyprawowa to mała skarbnica. Uwielbiamy eksperymentować z przyprawami, niestety często napoczęte opakowanie lądowało wśród innych i nie dość, że przyprawa wietrzała, często się zbrylała, to dodatkowo w końcowym efekcie nie dawała się znaleźć i otwieraliśmy nowe opakowanie.

Z pomocą przyszedł pomysł na przyprawowe słoiczki. Pewnie mogłam kupić elegancki stojak na przyprawy, ale nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała sama. 

Miałam w domu zapas małych słoiczków po musztardzie, której niestety nie ma już w sprzedaży. Chomikowałam je, gdyż musztardówki są dla mnie idealna do dżemów. Pojemność jest taka, iż nie ma problemu z pleśniejącymi niedojedzonymi dżemami w  lodówce.
  
Najpierw pozbyłam się nalepek w sposób opisany tutaj (i tak naprawdę to był najbardziej pracochłonny etap tego DIY.

Po tej katorżniczej pracy ;) stałam się posiadaczką takiego kształtnego słoiczka  z czerwoną nakrętką, którą farbą w sprayu przemalowałam na biało :). 
Ponieważ pot spływał mi po twarzy i innych częściach ciała, w oczekiwaniu na wyschnięcie farby i udałam się na zasłużony kilkunastogodzinny odpoczynek.













Kolejnego dnia, wypoczęta i radosna jak skowronek na wiosnę nasypałam do słoiczka przyprawy, podpisałam nakrętkę markerem do płyt  i gotowe.




Ważne jest to, że napisy dają się usunąć zmywaczem do paznokci, dzięki czemu słoiczki można stosować wedle potrzeb.



Miłego tworzenia :)






czwartek, 1 listopada 2018

Nalepka na butelce.... czyli recykling w domu.

Nie wiem jak Wy, ale ja stosuję recykling słoików. Dokładnie je myję, jeśli złapały zapach dawnej zawartości pozostawiam je zalane wodą   z soda i po 24 godzinach zapach przeważnie znika. 
Usuwam dokładnie nalepki (furii dostaję jak mam ślady po kleju na słoikach, które łapią kurz i wyglądają jak upaprane w chwili gdy wyjmuje je ze spiżarni.) i o tym będzie dzisiejszy wpis.

Jak usunąć etykiety i ślady po kleju ze słoików:

1)  GORĄCA WODA - kiedyś najlepszy patent na nalepki na słoikach i butelkach. pamiętam jak w dzieciństwie siadaliśmy z kuzynostwem przed wielką balią z gorąca woda z płynem i braliśmy się za usuwanie nalepek i mycie butelek do skupu. To był nasz co wakacyjny rytuał dzięki czemu mieliśmy pieniądze na wymarzone piórniki, kolorowe zeszyty, które w tamtych czasach były swoistym luksusem. Tyle, że to były inne czasy i inne kleje stosowane do mocowania etykiet.

U mnie najczęściej ten sposób to po prostu umycie słoika w zmywarce, pod warunkiem, że usunięcie etykiety nastąpi zaraz po zakończeniu cyklu. Inaczej nalepki potrafią przykleić się z powrotem. 
Niestety obecnie bardzo często ten sposób nie działa na większość etykiet i pozostają ślady po grubej warstwie kleju.

2) WD 40 - no dobra działa - naderwana nalepka polewana od spodu WD-40 schodzi bez śladu, ja jednak nie korzystam z tej metody z 2 powodów: raz, że nie wygodnie mi trzymać słoik, odchylać nalepkę i polewać WD40, dwa pozostają bardzo tłuste i trudne do zmycia ręcznego ślady po preparacie, a nie wkładam słoików po takim usuwaniu nalepek do zmywarki by nie został w niej specyficzny zapach.

3)TŁUSZCZ - masło, margaryna, olej. Świetnie sprawdza się przy usuwaniu nalepek z dziecięcych mebli, a także do usuwania etykiet. Smarujemy i o ile nalepka jest nie foliowana, po około godzinie idzie usunąć naklejkę, a resztę kleju usunąć lekko nożykiem lub zmyć płynem do naczyń w gorącej wodzie.
4) ZMYWACZ DO PAZNOKCI, BENZYNA EKSTRAKCYJNA - naklejkę obłożyć wacikiem z  benzyną lub zmywaczem, po kilku minutach naklejka zejdzie, a resztkę kleju można spokojnie zmyć wacikiem z  preparatem i po umyciu można spokojnie używać. Ja osobiście stosuje zmywacz do paznokci z pewnego sklepu z owadem w logo. Tani, a skuteczny. jednak działa to tylko gdy warstwa kleju nie jest gruba.

Każda z tych metod działa pod warunkiem, że....

Dlatego ja najczęściej stosuje sposób łączony: tłuszcz i zmywacz lub zmywarka i zmywacz. Po usunięciu etykiety zmywam resztki kleju zmywaczem, myje słoik i gotowe. 




Słoik jak nowy może być wykorzystany np. jako słoiczek na przyprawy. O czym będzie kolejnym razem - DIY SŁOIKOWE

wtorek, 30 października 2018

Sprzątanie - tego nie lubię.

Ostatnio słuchałam na YouTube Uli Chincz. Kocham jej kanał z prostego powodu: nawet jeśli nie wyciągam z niego nic praktycznego, to świetnie się bawię przy tej prowadzącej. Zabawna, lekka, z głową na swoim miejscu - taka zwykła "Kowalska",która musi prowadzić dom, zarabiać itd...

Zainspirował mnie ostatnio jej filmik o sprzątaniu. Nie nawidzę tego, mam wrażenie, że ledwie ogarnę jeden kąt to w następnym rośnie już bałagan, zwielokrotniając swój zasięg w 5 sekund po powrocie dzieci do domu.

Postanowiłam jednak wprowadzić jedną radę w życie: sprzątnięcie szuflady trwa chwilę, a może uspokoić..... 
No dobra, nie uspokoiła mnie ani odrobinę, ale zapanował w niej względny porządek i napawa mnie dumą. Wreszcie wiem ile mam opakowań drożdży i przed produkcją kolejnej domowej pizzy nie kupie nowych, bo starych nie będę mogła znaleźć..

Ponieważ nie jestem tytanem sprzątania, więc moja szuflada  z przyprawami nie stanowiła wzoru porządku. No dobra był tam tak zwany "burdel".


 Przyprawy leżały ułożone w kartonikach, ale niestety przestały się mieścić. Słoiczki z  przyprawami stanowiły dodatkowy chaos... 
Będąc jednak ostatnio w  Ikea trafiłam na system HOFTA. Są to plastikowe płotki, które można dociąć do wymiarów szuflady. Moje miały długość 55cm i wysokość 10 cm . 
Jedno opakowanie to 3 płotki w cenie nieprzekraczającej 5 zł. Na moją szufladę zużyłam  niecałe 3 opakowania. System ten świetnie sprawdzi się też do porządkowania szuflad z bielizną, skarpetkami. Dzięki nim można zrobić idealny organizer do szuflady (takie szufladowe DIY)

Efekt bardzo mnie zadowolił, choć zastawiam się czy nie dokupić kilku zestawów by podzielić cała szufladę na kieszonki.

Efekt jak widać


 W kolejnym wpisie pokażę DIY pod tytułem: słoiczki na przyprawy, które spokojnie mogą stać na półeczce, blacie lub w szufladzie.

środa, 24 października 2018

Dżem dyniowo-pomarańczowy - słońce na kanapce.

Wczoraj lało, dziś wieje... Zimno i nosa nie chce się wystawić na dwór.... Ale i tak kocham jesień, za grzyby, dynię i kolorowe bukiety.
Dziś grzejąc się w promykach słońca przez szybę zajadam takie cudo popijając kawę.... Słońce na talerzu, a ten obłędny zapach pomarańczy - i pomyśleć, że główny składnik to dynia....


Przepis:
2kg dyni
1 kg pomarańczy ( miąższ i starta skórka z 4 owoców)
1kg cukru
pektyna
Dynie obieramy i kroimy - gotujemy.
Pomarańcze myjemy i obgotowujemy około 2 minut w garnku - mamy czystą skórkę, która ekspresem da się usunąć. Dynie blendujemy, ścieramy skórkę na drobniutkiej tarce.

Z pomarańczy najlepiej wycisnąć sok. Ja ponieważ nie mam wyciskarki do soku to blenduje owoce, potem przecieram przez sitko by usunąć kawałki skórek.
Uzyskana pulpę z dyni i pomarańczy gotujemy, dodajemy cukier ( ja dodaję 1/2 kg bo cały kilogram wydaje mi się za dużo).
Na koniec dodajemy pektyne ( 1 opakowanie) i polecany przy niej kwasek cytrynowy. Przeważnie stosowałam żelfix, ale nadaje on jednak chemicznego posmaku, a pektyna to składnik naturalny - jak dla mnie niewyczuwalny w drzemie.
Gorący dżem wlewamy do słoików, zakręcamy i stawiamy do góry dnem.

Ważne: nie robić gdy jesteśmy na diecie!!!
Smakuje tak obłędnie, ze nie da się powstrzymać przed podjadaniem i dietę diabli wezmą.
SMACZNEGO